Nazwa straty: Relacja z Kingą M.
Rodzaj straty: niematerialna
Wielkość straty: obrazowo: to, że nie ma już, takiego czasu i możliwości, by przegadywać, tracić całe noce na poszukiwanie i oglądanie filmów, nie lubić tych samych osób, toczyć boje o racje większe lub mniejsze i robić rzeczy, które nam wydawały się istotne, a inny mieli je za daremne.
Data straty:
Sposób straty: rozstanie
Opis straty: Relacja z Ki była ważnym, niezmarnowanym!, wartościowym czasem dla nas – dla niej i dla mnie, to czas, którego nie chcieliśmy nazywać, podobnie tego co nas łączyło, tak miało być lepiej, nie tylko w razie rozstania, ale i na co dzień, kiedy próbowaliśmy uporać się z tym co za nami, żeby nie wspominać i nie przeżywać „innych naszych”, jednak metafora drogi i metafora wspinaczki na szczyt przecinają się tylko w jednym punkcie, tym bardziej jeśli nie chcemy zabierać sobie na wzajem marzeń, wolności wyboru i czasu to rozstanie wydawało się i stało się najlepszym rozwiązaniem, nie potrafię wskazać dokładnej daty tego rozstania, bo nasze „żegnanie się” trwało, tak jakby nie chciało się skończyć, ale powoli kończyło się, po odprowadzeniu na samolot, jeszcze trochę mailowo dogasało, przy przekonywaniu się, że będzie dobrze i tak będzie lepiej, bo było super i jest to najważniejsze lub tylko ważne.

Kurtka, która jest na zdjęciu, była regularnie pożyczana i noszona przez Ki, nawet gdy podarowałem jej taką – w jej rozmiarze, bo moja była za duża, to nadal od czasu do czasu używała tej za dużej; łańcuszek z rozetą dostałem od Ki, ona nosiła taki sam symbol na rzemyku; ósemka zawieszona na łańcuszku, to przyrząd zjazdowy Ki, który zaplątał się (?) w moich rzeczach.
Uczucia towarzyszące stracie: smutek, nostalgia, pustka

Pogodzenie się ze stratą: tak